15 Czerwiec 2010

Kołbackie ZOO /4/

Autor: admin. Kategorie: Kołbackie ZOO .

SEIDLER  STEFAN  ADAM


Pochodzi z zamożnej rodziny osiadłej we Wschodniej Galicji. Jak mi wiadomo, Jego Ojciec (doktor praw) po drugiej wojnie światowej prowadził kancelarię prawniczą w Gliwicach. Jego syn, Stefan Adam, po ukończeniu SGH (Głównej Szkoły Handlowej) w Warszawie, w 1936 roku podjął dalsze studia w Wyższej Szkole Rolniczej w Wiedniu (ukończył je w 1939 roku).


Prof. Stefan Seidler (w okularach).

Prof. Stefan Seidler (w okularach).

Prof. S. Seidler wizytuje Kołbacz. Obok – W. Mazurkiewicz.

Prof. S. Seidler wizytuje Kołbacz. Obok – W. Mazurkiewicz.

Prof. S.A. SEIDLER w okresie okupacji, jak i zaraz po WYZWOLENIU, do roku 1949 był bezpośrednio związany z praktyką rolniczą. W tym czasie przez cztery lata administrował zespołem majątków Państwowych Nieruchomości Ziemskich (PNZ), położonych między Wielkopolską a Mazowszem, z siedzibą w KOŚCIELCU. W 1949 rozpoczął pracę naukową w Państwowym Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego (PINGW), a potem, jako kierownik Zakładu Doświadczalnictwa Żywieniowego w Bydgoszczy – kontynuował pracę w terenowej placówce podległej Instytutowi Zootechniki w Krakowie.

Profesora Stefana Seidlera poznałem, kiedy w 1958 roku, po doc. Józefie M. KOLOWCY objął kierownictwo Katedry Żywienia Zwierząt i Paszoznawstwa w ówczesnej Wyższej Szkole Rolniczej (poprzedniczki Akademii Rolniczej) w Szczecinie.

W owym czasie, z tytułem inżyniera rolnika, pracowałem już na odpowiedzialnym stanowisku Naczelnika Wydziału Produkcji Zwierzęcej WZ PGR w Szczecinie. Konsultacje z zakresu żywienia zwierząt stały się nieodzowne, bowiem zabezpieczenie zwierząt w pasze gospodarskie, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym, było „piętą Achillesa” szczecińskich pegeerów. Siłą faktu stałem się animatorem różnych metod prowadzących w kierunku podnoszenia wartości odżywczych pasz objętościowych (słomiastych), których było pod dostatkiem i należało je wykorzystać. Wszystkie więc moje inicjatywy były konsultowane z prof. SEIDLEREM. Profesor ich nie unikał, wręcz przeciwnie, zawsze był gotów udzielić praktycznych porad. Uczestniczył także w organizowanych przeze mnie konferencjach naukowo-praktycznych, adresowanych do zootechników województwa szczecińskiego.

Moje dość częste kontakty z Profesorem powoli, acz skutecznie, czyniły ze mnie specjalistę z zakresu żywienia zwierząt. Nic więc dziwnego, że pracując zawodowo, jednocześnie rozpocząłem podnosić swoje kwalifikacje. W 1960 roku, po zaliczeniu trzech lat studiów na Uczelni Poznańskiej – przez Dziekana Wydziału Rolniczego, prof. Antoniego LINKE, zostałem przyjęty na IV rok studiów stacjonarnych Wyższej Szkoły Rolniczej /WSR/ w Szczecinie.

Rozpocząłem specjalizację w katedrze u prof. S.A. SEIDLERA. Tam, po uzupełnieniu dodatkowych egzaminów, pod Jego opieką napisałem pracę magisterską pt. „Wartość pokarmowa mieszanek suchych w tuczu trzody chlewnej”. Następnie, pracując już w Zootechnicznym Zakładzie Doświadczalnym KOŁBACZ Instytutu Zootechniki w Krakowie, po otwarciu przewodu doktorskiego, którego promotorem również był prof. SEIDLER i po obronie rozprawy (w 1971 roku) pt. „Wartość pokarmowa ziemniaków konserwowanych różnymi sposobami w żywieniu trzody chlewnej” – uzyskałem stopień doktora nauk rolniczych.

Profesor jako opiekun i promotor był bardzo wymagający. Szczególny nacisk kładł na cel i układ metodyczny doświadczenia naukowo-gospodarcze-go. Twierdził (i słusznie), że gdy ono będzie konsekwentnie realizowane (stąd Jego częste lustracje w okresie przebiegu doświadczenia), to uzyskane wyniki, pod względem dalszych badań laboratoryjnych, przyczynią się do wyprowadzenia trafnych wniosków. W rezultacie będą one bardziej przychylnie przyjęte przez praktyków – a przecież w takim celu były przeprowadzane. Powyższe wywody potwierdziły recenzje prof. prof. A. ALEXANDROWICZA, J. MAZARAKIEGO i Fr. SCHMIDTA.

Od 1968 do 1977 roku Profesor był jednym z pierwszych (a było ich czterech) konsultantów naukowych w ZZD KOŁBACZ. W miarę rozwoju badań własnych i objętych programem naukowym IZ (Instytutu Zootechniki), wzrastała ilość konsultantów oraz i pracowników o podwyższonych kwalifikacjach zawodowych i naukowych. Dotyczyło to przede wszystkim moich zastępców d/spr. nauki, doktorów Zdzisława PASIERBSKIEGO i Eugeniusza WĘCKOWICZA, którzy właśnie w ZZD KOŁBACZ uzyskali stopnie samodzielnych pracowników naukowych – od docentów aż po tytuły profesorskie włącznie.

W 1975 roku IZ (Instytut Zootechniki) podpisał umowę o współpracy z amerykańską firmą zbożową US FEED GRAINS COUNCIL z siedzibą w Washington’ie. Umowa dotyczyła sprawdzenia metody żywienia młodego bydła rzeźnego (750 szt.) w oparciu o system prof. W.B. Anthony’ego (Auburn University, Alabama, USA). Wspomniany system oparty był na zastosowaniu kompozycji pełnoporcjowych z gnojowicą bydlęcą i sieczką z traw łąkowych (w proporcji 40:60). Mieszankę tę kiszono w hermetycznych silosach wieżowych typu VITKOVICE. Po sześciu tygodniach żywiono tym wyłącznie młode bydło opasowe. Za prawidłowy przebieg doświadczenia odpowiedzialnym został, skierowany przez dyrektora IZ, prof. S. WAWRZYŃCZAKA, ówczesny kierownik Zakładu Instytutu Fizjologii i Żywienia Zwierząt Polskiej Akademii Nauk (PAN) w Jabłonnie – prof. Mirosław CHOMYSZYN. Powszechnie wiadomym było, że między panami profesorami SEIDLEREM a CHOMYSZYNEM istniały stare antagonizmy, powstałe jeszcze w czasach PNGW w Bydgoszczy. Wynikały one bardziej z niechęci osobistych niż zawodowych. Prof. SEIDLER, w porównaniu z prof. CH0MYSZYNEM, charakteryzował się super-elegancją, był bardziej oryginalny oraz posiadał duży ładunek wielkopańskiej maniery. W sumie był ekscentrykiem i pedantem, co z kolei denerwowało spokojnego, bardziej zrównoważonego prof. CHOMYSZYNA. W „zderzeniu kołbackim” owa ansa raczej się pogłębiła, niż zbliżyła te dwie OSOBISTOŚCI, tym bardziej, że prof. CHOMYSZYN, decyzją dyrektora IZ, poza prowadzeniem unikalnego doświadczenia w skali kraju, był członkiem instytutowej delegacji do Stanów Zjednoczonych. Decyzja ta jakby przypieczętowała rezygnację prof. SEIDLERA z doradztwa naukowego w KOŁBACZU. Myślę, że i również poza decyzją IZ-etu, działała tutaj „pewna niewidzialna ręka”… Ponadto w jednym Zakładzie Doświadczalnym było aż dwóch konsultantów d/spr. żywienia zwierząt – rzeczywiście o jednego za dużo! Okazało się, że bliższy dyrektorowi IZ był prof. CH0MYSZYN. A ja znalazłem się „między młotem a kowadłem”. Mogę tylko przytoczyć stare porzekadło, że gdy masz wątpliwości, to „patrz paragraf pierwszy – szef zawsze ma rację”. Mimo obopólnego rozgoryczenia, z PROFESOREM rozstaliśmy się bez jakichkolwiek animozji. Ale już do mnie, jak i do Zakładu, posiadał bardziej chłodny stosunek, nie taki entuzjastyczny, jak to dawniej bywało.

Osobiście prof. SEIDLERA darzę dużą sympatią i jestem Mu wdzięczny za to, że umożliwił mi wejście do ŚWIATA NAUKI, bardzo ciekawego, ale skądinąd (takie odnoszę wrażenie) – „wysublimowanego” z ogólnej społeczności.

Cóż poradzić – życie nie jest usłane tylko różami.


Władysław Mazurkiewicz

Szczecin, 19-22 marca 2000

/cdn/

Całość „Kołbackiego ZOO” – TUTAJ.

Zostaw komentarz

Zaloguj się, by móc komentowaą.

ABSOLWENTAR

Polecamy

Kategorie (Działy)

Archiwum

Listopad 2017
P W Ś C P S N
« kwi    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Administracja