21 Kwiecień 2010

Bogdan Matławski /2/

Autor: Maria47. Kategorie: SYLWETKI .

Pod koniec lat siedemdziesiątych wraz ze znanym wówczas zespołem muzycznym „Polonez” dokonał nagrań instrumentalnych dla potrzeb Polskiego Radia w Katowicach i w Warszawie oraz brał udział w ogólnopolskich programach telewizyjnych, a także w oprawie muzycznej festiwalowego studia „Gama” podczas pierwszego Festiwalu Interwizji w Sopocie. Dzięki tej aktywnej i twórczej współpracy poznał nieco tak zwanego zachodniego świata, kiedy nie było zbyt łatwo wyjechać na Zachód Europy. Przyjemnie było podróżować – na prawach artysty – samolotami i wygodnymi autokarami, grać koncerty, otrzymywać kwiaty, poznawać ciekawych ludzi i inne kultury. Dla młodego człowieka legitymującego się rodowodem wiejskim było to wielkie wydarzenie. Był wnikliwym obserwatorem i dostrzegł, jak pieczołowicie i z jak wielką estymą w krajach europejskich zarówno lokalne społeczności, jak też władze centralne danego kraju podchodzą do swoich tradycji. Wtedy to nasunęła się Bogdanowi refleksja:

– Boże, przecież nasze tradycje są takie piękne i sugestywne, a nade wszystko patriotyczne.

W ślad za tym przyszła następna refleksja:

– Jestem Pomorzaninem… Co zatem z kulturą ludową, która wykształciła się w powojennej historii tego regionu? Przecież nie może być mi to obojętne!

Doświadczenia wyniesione z wyjazdów na „zachód” pozwoliły mu na spojrzenie z dystansem na problemy polskiego folkloru oraz zrodziły ciekawość, a w ślad za tym wiele pytań, z których pierwsze i zasadnicze brzmiało:

– Dlaczego współczesna muzyka ludowa Pomorza Zachodniego, tutejsze zwyczaje i obrzędy nie są dumą mieszkańców i władz naszego regionu?

* * *

Ludowa kultura muzyczna stała się zasadniczą treścią życia i pracy naukowej Bogdana Matławskiego. Ma już spory dorobek naukowy, w tym kilkadziesiąt publikacji. Organizował sesje naukowe, koncerty i warsztaty muzycznych dla młodzieży, reżyserował imprezy folklorystyczne, a wśród nich Dożynki Prezydenckie w Spale (w roku 2000). Jest współinicjatorem Festiwalu Współczesnej Twórczości Ludowej, którego kilka edycji odbyło się w Kamieniu Pomorskim i Wolinie. Nie ukrywa, że na tym nie zamierza poprzestać.

Bogdan nie był zbyt chętny do rozmowy o swoich planach, o karierze naukowej… Wolał pochwalić się wnuczętami, których ma czworo (rozmowa była przeprowadzana w 2003 roku): Bartek (16 lat), Adrianka (9 lat), Wojtuś (6 lat) i Maciuś (3 lata).

Bartek i Ada uczą się gry na instrumentach (fortepian i cymbały). Bartek grał już na festiwalach kultury ludowej i zdobywał tam nagrody; skomponował nawet melodię, do której tekst dopisał Edward Mojsak i pod nazwą „Polka Bartoszka” wykonuje ją kilka zachodniopomorskich zespołów folklorystycznych.

Żona, Zdzisława, z zawodu ekonomistka, ponad trzydzieści lat przepracowała w PZU (obecnie jest na rencie). Dumą Bogdana Matławskiego są także synowie: Grzegorz (35 lat), jego żona Dorota oraz Tomasz (32 lata) i jego żona – Elżbieta.

* * *

Warto dodać, że bardzo ceni sobie kontakt ze Szczecińskim Towarzystwem Kultury, gdyż poznał w STK prawdziwych pasjonatów, ludzi znających ciekawe i nieraz nieznane fakty i dzieje regionu szczecińskiego.

– Dobrze, że oni utrwalają na kartach swoich pamiętników i monografii pamięć o konkretnych zdarzeniach politycznych, obyczajowych, ekonomicznych i społecznych. Jedni z nich dokumentują swoje rodziny, ich losy na przestrzeni minionych lat, inni sporządzają drzewa genealogiczne, przy okazji spisując sagi rodzinne i życiorysy poszczególnych antenatów. Jeszcze inni opracowują monografie zakładów pracy, załączając wiele źródłowych dokumentów, w tym mało znane informacje organizacyjne i zarządzenia, porządkują wydarzenia na tle chronologii znanych procesów historycznych i społecznych. Uczestnicy kolejnych edycji konkursu bardzo często wydają książki, które pozostaną świadectwami ich pracy na długie lata. Cenne są zwłaszcza książki o ludziach Grodu z Gryfem w herbie.

Szczególnie zafascynowały go, opisywane we wspomnieniach, różne ludzkie postawy.

Bardzo ciekawie przebiegają spotkania autorskie pamiętnikarzy zrzeszonych w STK – na nich spotykają się osoby, wśród których nie ma zawiści; oni wsłuchują się w problemy innych, a w dyskusji nie tylko prezentują własny punkt widzenia i własną twórczość. ale próbują wyjaśniać wiele zawiłości i niejasności.

* * *

Chlubię się tym, przyznam, że chwalę się nawet tym, że razem z współautorem należymy do bliższego grona znajomych Bogdana Matławskiego; szczycimy się jego przyjaźnią… Teraz, po śmierci współautora – zostałam sama i wierzę, że przyjaźń na zawsze pozostanie przyjaźnią, pomimo różnych zawirowań losowych. Kiedyś Bogdan prowadził wszystkie nasze wieczory autorskie, mówiąc pięknie o naszej twórczości…

Pamiętam, że na wieczorze o „Chóralistyce Szczecińskiej” Bogdan Matławski tak rozczulił Władysława Kuruś – Brzezińskiego, że ten człowiek, który niejedno widział i niejedno słyszał – uronił parę łez. Dziękuję Tobie, Bogdanie, za prawdziwą męską przyjaźń, za wielką kulturę bycia i szacunek, jaki masz dla ludzi.

* * *

Wracając do pamiętnikarzy – Bogdan Matławski był niejednokrotnie na spotkaniach z autorami opracowań przedstawianych do konkursu „Dzieje Szczecińskich Rodzin” i uczestniczył w podsumowaniu plonów konkursowych. Zawsze wyrażał pod adresem autorów sporo ciepłych słów uznania i zachęty do dalszej ciekawej, a nade wszystko pożytecznej pracy. Wspólnie z panią Urszulą Rosłaniec nie szczędzą dobrych i miłych słów uznania dla autorów – pamiętnikarzy. Według mnie są to prawdziwi społecznicy starający się, aby ten długoletni konkurs nie stracił na znaczeniu. Kultura dzisiaj nie jest w dużej cenie…

Urszula Rosłaniec, Bogdan Matławski i Maria Czech - Sobczak na promocji książki "Nieustająca Pasja Literacka".

Urszula Rosłaniec, Bogdan Matławski i Maria Czech - Sobczak na promocji książki "Nieustająca Pasja Literacka".

* * *

A co Bogdan Matławski sądzi o współczesnej popkulturze, kulturze masowej?

– Tak zwana kultura masowa? Jest to kultura większości mieszkańców miast i wsi. Jest inna od kultury „wysokiej”, tworzonej przez profesjonałów (artystów, uczonych, teologów, ideologów i filozofów) głównie dla ludzi wykształconych. Inna jest też od kultury ludowej, która we wczesnych początkach dziejów była jedyną kulturą, a przez wieki utrzymywała się jako dział kultury tworzonej przez chłopów – nie dla mecenasów czy do sprzedaży na anonimowy rynek, ale dla zaspokojenia własnych potrzeb mieszkańców wsi i miasteczek. Można zaryzykować twierdzenie, że współczesna kultura masowa mieści w sobie elementy obu wymienionych kultur (ludowej i „wysokiej”), chociaż spłycone. Popkultura jest podobna i rozpoznawalna niemal pod każdą szerokością geograficzną, i jest rozpowszechniana w sposób masowy.

Uważam, że takie ujednolicenie kultury nie jest dobrym zjawiskiem. Z drugiej jednak strony należy uwzględnić i szanować społeczne potrzeby, bowiem wszystko, co dzieje się w społeczeństwie, ma przecież jakieś uzasadnienie. Na przykład krytykowane i wyśmiewane przez wielu „disco polo” miało i nadal ma całkiem liczną, ba! – wielomilionową rzeszę fanów. Zaistniało więc społeczne zapotrzebowanie na ten gatunek muzyczny, na co zresztą szybko zareagowali twórcy (nawet ci bardzo uznani) oraz wykonawcy. Uważam, że trudno jest ganić kogoś za to, że lubi taką lub inną muzykę.

Podobnie jest z muzyką ludową – obserwujemy obecnie dużą popularność muzyki folkowej, która jest jakby kolejnym już przetworzeniem muzyki źródłowej. Czy zatem można gniewać się na ludzi za to, że chcą ją grać i jej słuchać?

Określone grupy społeczne i wiekowe doskonale wiedzą, czego im potrzeba, co ich bawi, co daje im zadowolenie i radość. Jedni słuchają jazzu, inni folku, a jeszcze inni Mozarta, Pendereckiego, Chopina… Każdy człowiek żyjący na tym świecie powinien mieć możliwość wybrania czegoś dla siebie – i z tym zawsze i wszędzie należy się liczyć. I upowszechniać różne gatunki muzyczne, bez ośmieszania któregokolwiek z nich.

* * *

Na pytanie co daje działanie kulturalne, Bogdan Matławski odrzekł:

– Jest to na pewno satysfakcja z poznawania nie rozpoznanych jeszcze do końca obszarów kulturowych, co z kolei przyczynia się do poszerzania wiedzy o kulturze, szczególnie kulturze własnego regionu. Daje również poczucie spełnienia się, a poza tym miło jest mieć świadomość, że gdy człowiek odejdzie w zaświaty, coś po sobie pozostawi. Dałby Bóg, aby było to coś wartościowego, niekoniecznie w sensie materialnym.

Fragmenty z książki Marii Czech Sobczak i Władysława Kuruś Brzezińskiego pt. „Pasjonaci Szczecińskiej Kultury”.
Tekst autoryzowany.
Krótkim wstępem do POR opatrzył: woti

Komentarze (1)

Wiosna2010:

3 maj 2010 o 21:22.

Witaj Woti. Dziękuję, że umieszczasz moje teksty, wyręczając mnie w tak trudnym dla mnie okresie życia. Staram się wrócić do życia z tego nieunormowanego w tej chwili okresu. Staram się jak mogę, jednak przychodzą chwile, że … Zresztą nie będę się nad sobą użalać. Dziękuję. Może jeszcze zdążę umieścić tekst, który mam przygotowany.
Co zaś do bohatera dr Bogdana Matławskiego – warto o nim wiedzieć nawet więcej, życzę Bogdanowi spełnienia Jego Marzeń. Mam nadzieję, że niedługo napiszę o Nim – Profesorze.

Zostaw komentarz

Zaloguj się, by móc komentowaą.

ABSOLWENTAR

Polecamy

Kategorie (Działy)

Archiwum

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« kwi    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Administracja