11 Kwiecień 2010

Czerwone Maki Bogdana Orlena /1/

Autor: Maria47. Kategorie: WSPOMNIENIA .

Wybuch II wojny światowej zastał mnie, po zakończeniu studiów na UP (Uniwersytecie Poznańskim – przyp. Red.), na wczasach w Iwoniczu. Nie mogąc wracać do miejsca zamieszkania w Poznaniu, w pierwszych dniach września 1939 r. zgłosiłem się do RKU w Samborze, z prośbą o wcielenie do wojska jako ochotnika. Wraz ze zmobilizowanymi żołnierzami skierowany zostałem do miejsca koncentracji na terenach południowo-wschodnich kraju.

Po zakończeniu kampanii wrześniowej powróciłem, poprzez linię demarkacyjną na rzece San, na teren okupacji niemieckiej. Usłyszawszy, iż gen. Sikorski utworzył we Francji rząd emigracyjny i przystępuje do tworzenia armii polskiej, która walczyła by nadal u boku sojuszników, postanowiłem przedzierać się do Francji. W połowie października 1939 r. przekroczyłem granicę słowacką, a następnie węgierską i zostałem internowany. Wiosną 1940 r. usiłowałem kilkakrotnie przekroczyć granicę jugosłowiańską, oczywiście bez jakichkolwiek dokumentów. Wreszcie udało się to dokonać w rejonie Denti. Nie zdołałem jednak przekroczyć granicy włoskiej, która podówczas była ściśle strzeżona.

W tej sytuacji postanowiłem przedzierać się do oddziałów polskich formujących się w Syrii. Poprzez Grecję, Bułgarię oraz Turcję udało mi się dotrzeć do portu Mersin. Stąd zabrał mnie oraz liczną grupę innych Polaków polski statek „Warszawa”, który dowiózł nas do portu w Haifa. Zgłosiłem się do szeregów formującej się pod dowództwem pułkownika (później generała) Stanisława Kopańskiego, Brygady Karpackiej. Otrzymałem przydział do II Batalionu piechoty, 2 Kompanii Strzeleckiej por. Rawicza-Rojka (później dowódcy plutonu, w okresie walk w Tobruku).

W ramach Brygady Karpackiej odbyłem, w latach 1940 – 1942, całą kampanię północnoafrykańską. Początkowo były to akcje o charakterze obronnym, mające na celu obronę Egiptu oraz Kanału Sueskiego przed ofensywą armii włoskiej gen. Graziani’ego.

W połowie sierpnia 1941r. Brygada została przewieziona statkami wojennymi na teren oblężonej twierdzy Tobruk. W pierwszym okresie II Batalion zajmował korzystne pozycje w betonowych fortach. We wrześniu został on jednak rzucony na najtrudniejszy odcinek frontu, gdzie Niemcy, Korpus Rommla, dokonali wyłomu w liniach obronnych twierdzy, opanowując umocnione pozycje na wzgórzu Medaur i spychając obrońców, batalion australijski, na nieosłoniętą płaszczyznę pustyni. Tutaj, w toku ciągłych walk, zdołaliśmy własnoręcznie wykuć kilofami nowe umocnienia, na których wytrwaliśmy przez trzy miesiące, aż do końca oblężenia. Straty jednak w oddziałach liniowych były znaczne. Do tego doszło wycieńczenie na skutek nieodpowiedniego odżywiania i trudne warunki klimatyczne oraz choroby, np. żółtaczka.

* * *

W nocy z 10 na 11 grudnia 1941r. uderzyliśmy na oddziały oblegające Tobruk, osłabione już zresztą na skutek rozwijającej się właśnie ofensywy alianckiej. Zdołaliśmy przebić się i połączyć z wojskami alianckimi. Brygada Karpacka została od razu wykorzystana przez dowództwo frontu dla przerwania umocnień obronnych wojsk niemieckich i włoskich na linii pod El Gazala.

W dniach 15 – 17 grudnia 1941r. brałem udział w historycznej „szarży” piechoty Brygady, która doprowadziła do przerwania całego frontu nieprzyjaciela. Dla upamiętnienia owego natarcia, dni 15-17 grudnia zostały ogłoszone jako święto Brygady Karpackiej.

Od wczesnej wiosny 1942r., w ramach Brygady Karpackiej, brałem udział w akcjach opóźniających kolejną ofensywę gen. Rommla. Szlak nasz wiódł m.in. przez fort pustynny Mechili oraz jeszcze raz El Gazala.

* * *

Jesienią 1942 r. Brygada Karpacka wycofana została z Pustyni Libijskiej i skierowana na odpoczynek do Palestyny, a następnie do Iraku, gdzie już jako 3 Dywizja Strzelców Karpackich (3 DSK) weszła w skład II Korpusu gen. Andersa. Po ukończeniu w tym okresie podchorążówki (artyleria przeciwlotnicza), otrzymałem przydział do 3 Karpackiego Pułku Artylerii Przeciwlotniczej.

W latach 1943-1945, w ramach 3 Karpackiego PAP, brałem udział w kampanii we Włoszech, uczestnicząc we wszystkich akcjach, m.in. w walkach pod Monte Cassino. Pełniłem funkcję dowódcy plutonu, a w końcowej fazie kampanii – adiutanta pułku.

W połowie maja 1945 r. zostałem wysłany do Francji w charakterze oficera łącznikowego II Korpusu. Po powrocie, do wiosny 1946 r., pułk nasz stacjonował w rejonie Ankony.

Po przeprowadzeniu demobilizacji, już na terenie Wielkiej Brytanii, zgłosiłem się na powrót do kraju, jako jedyny oficer z pułku. 4 grudnia 1946 r. statkiem morskim dotarłem do portu w Gdańsku. Od razu osiedliłem się w Szczecinie, powracając do przerwanej przed wojną pracy naukowej.

* * *

Mimo kilkuletniego pobytu na froncie oraz udziału we wszystkich walkach, nie byłem ani razu ranny, poza różnego rodzaju kontuzjami. Posiadam m.in. Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami, Krzyż Monte Cassino oraz medale o charakterze pamiątkowym. Poza tym otrzymałem kilka odznaczeń brytyjskich.

c.d.n.

Wspominał: Bogdan Orlen

Fragment z książki Marii Czech – Sobczak i Władysława Kuruś – Brzezinskiego

Wszystkie drogi wiodły do Szczecina”. Wydawnictwo Książnica Pomorska, Szczecin 2001.

Okładka książki "Wszystkie drogi wiodły do Szczecina".

Okładka książki "Wszystkie drogi wiodły do Szczecina".

Komentarze (1)

andrzej:

25 lut 2011 o 10:10.

Wspanialy ciekawy czlowiek Pan Bogdan byl kolegą mojego ojca z czasów dzieciństwa pomimo że mój ojciec byl w paryzantce BCH i byl innej orientacji politycznej potrafili się przyjaźnić i spotykać sluchalem wspomnień pana bogdana z zapartym tchem

Zostaw komentarz

Zaloguj się, by móc komentowaą.

ABSOLWENTAR

Polecamy

Kategorie (Działy)

Archiwum

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« kwi    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Administracja