17 Styczeń 2010

Śpiewający akademicy /3/

Autor: Maria47. Kategorie: Wspomnienia o Akademii Rolniczej .

CHÓR KAMERALNY
Akademii Rolniczej w Szczecinie

Organizatorem tego zespołu, wyłącznie na początku dziedziczącego nazwę po chórze HIPPOCAMPUS, była Iwona Wiśniewska-Salamon, która we wrześniu 1991roku, na bazie „protoplasty” (Hippocampus’a) zorganizowała, na innych już zasadach repertuarowych i organizacyjnych, „Chór Kameralny” Akademii Rolniczej w Szczecinie.

Iwona Wiśniewska-Salamon jest osobą dynamiczną, pełną inicjatywy i na wskroś oddaną zespołowi. Nie należy do osób potulnych, lecz nie prowokuje też do niepotrzebnych scysji, zarówno wobec zwierzchnictwa organizacyjnego, jak i poszczególnych członków zespołu. Powstające w zespole (nieraz ostre) dyskusje kończą się konkretnymi rozmowami repertuarowo – organizacyjnymi, konkretnymi ustaleniami.

Iwona Wiśniewska-Salamon profesjonalnie zajmowała się dyrygenturą i nauczaniem emisji głosu w innych zespołach, między innymi w Zespole Pieśni i Tańca ŻEŃCY. Z wykształcenia jest muzykologiem. Rodowita gubinianka, już od szkoły podstawowej, poprzez średnią, aż do uzyskania dyplomu ukończenia wyższych studiów, edukowała się w placówkach kształcących kadrę muzyczną „w szerokim zakresie”. Miejscem pobierania nauk muzykologicznych był Poznań, gdzie ukończyła Państwowe Liceum Muzyczne im. Mieczysława Karłowicza (w klasie rytmiki). Następnie podjęła studia w Akademii Muzycznej im. Ignacego Paderewskiego, w klasie dyrygenta Leszka Bajona. Jako osoba ambitna nie poprzestała na jednym fakultecie. Podjęła i ukończyła z wynikiem pozytywnym podyplomowe Studium Emisji Głosu w klasie Jadwigi Gałąskiej – Tritt. Stało się to po podjęciu w 1991r. pracy w Akademii Rolniczej w Szczecinie (jako dyrygenta obecnego Chóru Kameralnego).

Mocno akcentuje, że aczkolwiek Chór Kameralny jest kontynuatorem zespołu istniejącego przed jej przybyciem do Szczecina – to jednak jest to nowy, przez nią stworzony zespół, o innym repertuarze i o innej nazwie, z którym utożsamia się od samego początku jego istnienia. Prezentuje go z dumą (przypominam, że książka o chórach AR została wydana w 2000 roku):

– Jest to zespół mieszany, składający się z 24 członków, rekrutujący się ze studentów i absolwentów Akademii Rolniczej. Zasadniczym założeniem tego zespołu jest uświetnienie ważniejszych uroczystości studenckich uczelni, ale nie tylko, gdyż nie ogranicza swojej działalności wyłącznie do okazji wewnątrzuczelnianych. Dowodem na „niehermetyczność” mogą być chociażby częste występy organizowane przez instytucje miejskie – nie wykluczając odleglejszych i mniej zaludnionych miejscowości województwa.

– Moją ambicją, jako zarazem dyrygenta i kierownika artystycznego, jest osiągnięcie, w miarę istniejących możliwości organizacyjno – osobowych, jak najwyższego poziomu artystycznego i wysokiej rangi w amatorskim ruchu śpiewaczym.

* * *

W sukurs tym zamierzeniom podąża cały zespół (któremu swego czasu prezesowała Danuta Sobczak-Domańska, występująca wiele lat w chórze, absolwentka Wydziału Rybactwa i Technologii Żywienia.

Może nasunąć się pytanie: skoro niektórzy chórzyści zdobyli dyplom wyższej uczelni i przestali być studentami, i podjęli inne prace zawodowe – czym się kierują, poświęcając wolny czas dla śpiewania? Zapewne na tak postawione pytanie nie znajduje się jednoznacznej odpowiedzi, a szczególnie takiej, która by rozwiała wątpliwości sceptyków. Podobne pytanie można także zadać śpiewającym studentom, zaabsorbowanych tokiem studiów, nieraz będących na finiszu?

Na te pytania, zadane Danucie Sobczak – Domańskiej (mojej „osobistej” córce) usłyszałam odpowiedź:

– Lubię śpiewać, głośno i donośnie, lubię słyszeć własny głos. Wtedy wiem, że żyję. Dlatego chętnie zostawiam mieszkanie i męża, i po pracy biegnę na próbę, na moje śpiewanie. Chociaż już jest „parę latek” po studiach, nadal śpiewa…

My, autorzy, uważamy, że dla większości naszych bliźnich taka mentalność jest niezrozumiała, szczególnie w dobie kapitalistycznej gospodarki, kiedy ludzie muszą iść tam, gdzie można zarobić większe pieniądze. Mamy więc nietypową sytuację: zdobyte wysokie kwalifikacje, odpowiednio wynagradzana praca, zdawałoby się, powinny w zupełności satysfakcjonować – i na tym może być koniec…

Owszem, może, lecz nie w każdym przypadku tak się dzieje. Przy okazji zbierania materiałów w środowiskach amatorskiego ruchu śpiewaczego napotkaliśmy na całkiem spore grupy ludzi różnych profesji, posiadających zapewniony, względnie przyzwoity dobrobyt, a zarazem niespokojnych duchem, którym zdobywanie dóbr materialnych nie wypełnia całego życia, nie nadaje mu pełni sensu. W rozmowach z nimi stale przewijała się potrzeba wyżycia duchowego, nieprzeparta chęć wypełniania wolnego czasu czymś pożytecznym dla ogółu, z jednoczesnym osiągnięciem zadowolenia osobistego.

Nie inaczej jest z chórzystami Chóru Kameralnego Akademii Rolniczej. To fakt, iż praca zarobkowa lub studia niezwykle ich absorbują, lecz obok tego drzemie w nich niepohamowana pasja śpiewania i działania społecznego. Te aspekty dominują nad pozostałymi przyjemnościami dnia codziennego. Jakże często dziwią się osoby z bliższego lub dalszego otoczenia, spoglądając na ich intensywny tryb życia. Czy tę artystyczno – studencką społeczność można zaszeregować do niepoprawnych pasjonatów? Można, w bardzo pozytywnym znaczeniu społecznym. Jak się okazuje, dla tej grupy osób śpiew to:

[…] sama esencja życia, niewyobrażalna dla zwykłych zjadaczy chleba ciągła chęć śpiewania, obcowania z estradą i zgromadzoną publicznością; to zaraźliwy bakcyl wyżywania się artystycznego, a także serdeczny oraz żywiołowy aplauz koncertowych słuchaczy.

Uważny obserwator, słuchając pieśni, zapewne dojrzy na twarzach chórzystek i chórzystów ogromne wzruszenie podczas ,,wyprowadzania” odpowiedniego brzmienia głosu i przeżywanie niemal każdej frazy piosenki. Nawet najpiękniejsze komplementy nie odzwierciedlą koncertowego natchnienia i głębokiego przeżywania tej życiowej pasji. Należy wybrać się na koncert „na żywo”, aby doznać prawdziwej uczty wizualnej i duchowej. Autorzy byli na występach Chóru Kameralnego Akademii Rolniczej… Wprawdzie w tym chórze śpiewają młode osoby, lecz w innych zespołach różnica wieku jest spora, a są i takie zespoły, w których śpiewają niemal sami seniorzy. Co w takich przypadkach jest zaskakujące? – ano to, że wszyscy członkowie zespołów śpiewaczych pracują bardzo rzetelnie (bez pobierania wynagrodzenia!). Czy to nie jest przeżytek z minionej epoki „realnego socjalizmu”, kiedy to lansowano, przy pomocy różnych środków, model „pracy społecznej, dla dobra ojczyzny”? Nie, w tym przypadku jest to autentyczna pasja! Pasja śpiewania.

* * *

Wracając do Chóru Kameralnego Akademii Rolniczej – wszyscy chórzyści, pod czujnym okiem Iwony Wiśniewskiej – Salamon, nadają ton zespołowi i troszczą się o jego image. Jak głoszą kronikarskie zapiski, mimo krótkiego okresu istnienia chóru, brał on udział w licznych koncertach i festiwalach, m.in. podczas Międzynarodowych Targów POMERANIA SHOW 92 w Szczecinie, podczas Ogólnopolskiego Zjazdu Chórzystów w Międzyzdrojach, w spotkaniach z okazji Święta Pieśni Śląskiej „Trojak” w Katowicach, w ramach „Wiosny nad Nysą” w Gubinie, z okazji Tygodni Chóralnych w Filharmonii Szczecińskiej. Ponadto zespół organizował bądź uczestniczył w różnych zgrupowaniach i imprezach, nie tylko lokalnych.

* * *

Jedna z anegdot:

Podczas Plenarnego Zgrupowania Sopranów i Altów w Binowie Iwona Wiśniewska – Salamon, w przypływie poczucia „luzu psychicznego” i dla wprowadzenia lżejszej atmosfery, uczyła nowych partii wokalnych przy pomocy przypadkowo znalezionego patyka… Półmetrowej długości. Nie dociekamy oczywistości, ale chyba nie zapomniała zabrać ze sobą zwykłej batuty. Jak się okazało, nawet za pomocą „tego drąga” osiągnęła zakładany cel artystyczny – przy gromkim śmiechu i aplauzie chórzystów (sceptyków odsyłamy do serwisu zdjęciowego, gdzie można zobaczyć roześmiane i śpiewające towarzystwo – do znalezienia w Książnicy Pomorskiej).

Maria Czech – Sobczak
Fragmenty z książki Marii Czech Sobczak i Władysława Kuruś Brzezińskiego:
Szczecińska chóralistyka i wokalistyka w latach 1945-1995

Od autorów: Opracowanie książki Szczecińska Chóralistyka i Wokalistyka w latach 1945-1995 (Materiały wybrane) zakończyliśmy w 1995 roku. Przez minione lata mogły zaistnieć zmiany organizacyjne i repertuarowe, zmieniali się chórzyści i dyrygenci… Wiadomo, czas robi swoje. Przy okazji przepraszamy tych wszystkich, których pominęliśmy, bowiem nie wszystko mogliśmy pomieścić w jednej książce.

Komentarze (1)

Wiosna2010:

19 sty 2010 o 23:16.

Nic dodać więcej nie mogę. Natomiast na Wieczorze Autorskim /minęło już parę dobrych latek/ było wielu gości z „wyższej półki” tzn. najlepsi szczecińscy dyrygenci no i chórzyści. Pani Iwona Wiśniewska-Salamon stwierdziła/wówczas/, że gdyby jeszcze raz udzielała autorom wywiadu, zmieniłaby nieco treść. Wszystko się zmienia, Iwonko. Wieczór Autorski był szampański, udany i trwał parę godzin. Prowadzącymi „autorów za ręce” byli pani Cecylia Judek i Bogdan Matławski. Zresztą przy naszych kilkunastu książkach nie zastąpieni. Dodam, że pani Cecylia urządziła ten wieczór wspaniale, za co jeszcze raz dziękuję. Współautora nie ma już wśród nas. Maria Czech-Sobczak

Zostaw komentarz

Zaloguj się, by móc komentowaą.

ABSOLWENTAR

Polecamy

Kategorie (Działy)

Archiwum

Sierpień 2018
P W Ś C P S N
« kwi    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Administracja